Do groźnego zdarzenia doszło 7 października w rejonie Drzecina. W trakcie jazdy w Oplu Astrze nagle zapaliły się wszystkie kontrolki. Kierująca zjechała na pobocze, a pojazd po chwili stoczył się w pole i stanął w płomieniach.

Sytuacja rozegrała się wieczorem na drodze krajowej nr 31 (w rejonie odcinka Drzecin–Lisów), o czym dał nam znać jeden z internautów. Jak przekazała policja, kierująca pojazdem kobieta jechała w stronę Drzecina, gdy nagle na desce rozdzielczej zaczęły świecić się wszystkie kontrolki ostrzegawcze.

– Zaniepokojona awarią kobieta podjęła decyzję o zjechaniu z drogi i zatrzymaniu się. Zdążyła opuścić pojazd, a chwilę później auto stoczyło się w pobliskie pole i stanęło w płomieniach. To był samozapłon – poinformowała podkom. Ewa Murmyło, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Słubicach.

Na miejscu szybko pojawiły się służby - przejeżdżający tą trasą patrol policji oraz strażacy, którzy ugasili płonący wrak.

Najważniejsza wiadomość jest taka, że kierującej nic się nie stało – dzięki jej szybkiej reakcji skończyło się jedynie na zniszczonym pojeździe i ogromnym strachu.

O zdarzeniu informowaliśmy na bieżąco w naszych mediach społecznościowych dzięki czujności internautów i nadesłanym materiałom [ZOBACZ].

Fot. Nikodem Hryniewicz

Poniżej nagranie z miejsca zdarzenia przesłane przez jednego z kierowców.