Słubice: 23 maja 2018   |   Imieniny: Iwona, Michał, Dezyriusz
reklama
reklama

Tak orkiestra Jurka Owsiaka zagrała w Słubicach (foto)

Było tłoczno, gwarnie, wesoło, głośno i radośnie – w niedzielę w SMOK-u odbył się 26. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dużo osób, dużo czerwonych serduszek i pełnych puszek – i jest rekord! Udało się zebrać ponad 114 tys. zł.

WOŚP Słubice

Byliście w SMOK-u na tegorocznym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? My również! Wielu uważa, że tej atmosfery nie da się z niczym porównać, jest tylko jedna taka niedziela w roku… Choć zimowa, to gorąca. Kiedy mimo tego, że w Słubickim Miejskim Ośrodku Kultury jest głośno i ciasno, a niemal wszyscy się uśmiechają. I wielu szuka wolontariusza z puszką, żeby wrzucić coś od siebie, a w zamian dostać charakterystyczne czerwone serduszko.

W tym roku w Słubicach znowu padł rekord, i to jaki! Udało się przekroczyć 100 tys. zł, a dokladnie 114.122,00 zł! Przypomnimy, że po zeszłym finale byliśmy dumni z 88 tys. zł.

A jak wynik wygląda w pozostalych gminach powiatu słubickiego? W Rzepinie zebrano 64.881,74 zł, Cybince 25.225,99 zł i 269,36 euro, Ośnie Lubuskim 20.074,99 zł oraz 217,22 euro, a w Górzycy 17.545,95 zł  i 22,92 euro. W skali całego kraju orkiestra uzbierała aż 81.423.542 zł.

Pieniądze, zgodnie z zapowiedziami dyrygenta WOŚP Jerzego Owsiaka, zostaną przeznaczone na sprzęt medyczny i leczenie noworodków.

Wolontariusze w akcji

W tym roku na ulicach Słubic pieniążki dla orkiestry zbierało blisko 90 wolontariuszy. W tym gronie była 16-letnia Malwina, która robiła to po raz pierwszy. Z dumą trzymała puszkę, a czerwone serduszka nakleiła nie tylko na bluzę. – Bardzo lubię pomagać ludziom, dlatego się zgłosiłam. Jestem dumna z tego, że jestem wolontariuszką. Najbardziej cieszą się dzieci, kiedy przyklejam im serduszka – opowiedziała w rozmowie z nami.

Z kolei dla Ani to był już 8. finał z puszką, a w zasadzie z puszkami. – Dziś jest super, z roku na rok jest coraz fajniej. Ludzie bardzo chętnie wrzucają. Uważam, że fundacja WOŚP to świetna sprawa, cieszę się, że mogę się do tej akcji przyłączyć – mówiła z radością. I dumnie podkreśliła, że to już jej trzecia puszka dziś. I to prawie pełna. W poprzednich trzech latach zbierała właśnie po 3 puszki. – Jeden pan wrzucił nam złotą obrączkę. Również wielu Niemców dawało, kiedy tłumaczyłam im o co w tym chodzi. Będę stała do końca, nie tylko finału, ale i świata i o jeden dzień dłużej – zapewniła nas na koniec.

WOŚP Słubice

Jednym z gości finału w Słubicach, również z własną puszką, był europoseł Dariusz Rosati. – Byłem z tą puszką w Zielonej Górze, teraz jestem tu w Słubicach. Dziękuję wszystkim, którzy wrzucają rożne kwoty, to nie chodzi o konkretna wartość, ale o to, żeby to był gest z głębi serca – mówił do zgromadzonych na sali.

Scena należała do artystów

Oprócz puszek, które szybko zapełniały się monetami i banknotami, na scenie czekały na widzów występy, głównie w wykonaniu dzieci i młodzieży, którzy pokazywali swoje taneczne i wokalne umiejętności. Po SMOK-u biegały dzieciaki w przebraniach, można było spotkać dziewczyny w pięknych sukienkach, przedszkolaki z pomponami, ekipę w zabawnych perukach…

Albo kilka dziewczyn z natapirowanymi włosami z Atelier Tanecznego Partycji Janickiej, z zespołu Life of Dance. – Będziemy tańczyć taniec o dzikim plemieniu z epoki kamienia łupanego – powiedziała Lena. Ona i jej koleżanki Martyna i Paulina wyjaśniły, że występują dziś, bo jest taka Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która zbiera na inkubatory. – Paulina leżała w takim inkubatorze, kiedy się urodziła. Miał naklejone właśnie takie czerwone serduszko – dodała jej mama, Dorota Hubko.

WOŚP Słubice

Chętnych do oglądania oczywiście nie brakowało, z wypiekami na twarzy i telefonami w dłoniach śledzili co dzieje się na scenie. Na sali, niejako już tradycyjnie, był tłok. Niektórzy nieco na niego narzekali. – Jest dwa razy więcej ludzi niż w zeszłym roku, to zdecydowanie rekordowa frekwencja – mówił na gorąco Tomasz Pilarski, szef słubickiego sztabu. I dodawał, że jest świadomy tego, że jest ciasno. – W tych warunkach zrobiliśmy wszystko, żeby było jak najlepiej. Chciałbym mieć rozwiązanie idealne, czyli salę na 250 osób, ale nie mamy takiego miejsca – tłumaczył. I dodał, że mimo ścisku, w SMOK-u zawsze jest wyjątkowa atmosfera.

Boję się przeniesienia finału w inne miejsce, żeby nie zepsuć tej specyficznej, orkiestrowej atmosfery. Każdego roku zbieramy coraz więcej, co pokazuje, że mimo niedogodności, wiele osób chce być razem, pomagać, a to jest główny cel finału – podkreślał T. Pilarski.

Licytacje na bogato

A tegoroczny finał, rekordowy pod względem kwoty i frekwencji, nie skończył się o 20, a trwał aż do 22. Ponad 3 godz. – bez przerwy - zajęła główna licytacja. Udział w niej wzięło bardzo wielu chętnych, sala pękała w szwach. Kwota z licytacji to ponad 60 tys. zł! – Fajnie, że ludzie dobrze się bawią podczas licytacji, nie przychodzą tylko po to, żeby kupić coś dla siebie – mówi T. Pilarski. I wspomina jednego pana, który wylicytował zabieg liftingujący od kliniki Barańskiego, po czym wręczył go… pani, którą wyprzedził w licytacji.

Najwyższa jednostkowa cena, jaką osiągnęły niektóre fanty to 2,5 tys. zł. Tyle zapłacono za rejs po Odrze, rękawice przekazane przez Łukasza Fabiańskiego oraz pakiet zabiegów w SPA Afrodyta w Ośnie Lubuskim. Koszulka Ł. Fabiańskiego „poszła” za 1 tys. zł, tyle samo uzyskał jeden z rowerów od Lewiatana oraz historyczne już insygnia powiatu słubickiego. Szczodrym gestem wykazał się niepełnosprawny ciężarowiec, Sebastian Świtoński, który przekazał na licytację swój medal z mistrzostw świata. Brąz poszedł za 300 zł, a jego nabywca... zwrócił go właścicielowi. A ten, długo się nie namyślając, dołożył od siebie jeszcze 200 zł.

Także i nasza redakcja, jak co roku, miała wkład w zebraną kwotę. Nasi reporterzy nie tylko zachęcali do udziału w WOŚP, sami nie szczędzili grosza, ale również przekazaliśmy miesiąc bezpłatnej reklamy na portalu Słubice24. Za 450 złotych wylicytowali ją właściciele Restauracji Cargo, Anita i Dariusz Sztachelscy. Dziękujemy!

WOŚP Słubice

Oprócz występów, na gości finału czekało wiele innych atrakcji i niespodzianek. Strażacy ochotnicy na parkingu obok SMOK-a przewozili chętnych quadem. W salkach ośrodka kultury można było wziąć lekcję tańca albo podszkolić się z udzielania pierwszej pomocy. Na głodnych czekała grochówka w Prowincji, a słodki deser można było kupić na półpiętrze schodów od siatkarzy i Prymulek ze Szkoły Podstawowej nr 2 (za datek do puszki oczywiście). Ciasta były pyszne, chętnych na słodkości nie brakowało!

Małe, ale ważne dobre uczynki

A w Galerii OKNO swoje puszki ustawiły dwie młode wolontariuszki Emilka i Iga, a chętni, oprócz wrzucenia do nich pieniążków, mogli wziąć udział w warsztatach plastycznych. Były sztalugi, farby, kredki i dużo kolorowych, kreatywnych pomysłów. Chętni też mogli zrobić dla siebie magnes w kształcie latawca.

To tutaj właśnie czteroletnia Ola wrzuciła do puszki Igi swój datek. – Dajemy to dla chorych dzieci, to jest dobry uczynek – mówiła. I dostała od Igi serduszko. Maciej Kusz, taka Emilki i Igi wyjaśnia, że już trzeci rok każda z nich jest wolontariuszką, wcześniej zbierały razem. – Z roku na rok dziewczyny się coraz bardziej rozkręcają. Z uśmiechem podchodzą do ludzi, zachęcają do wsparcia orkiestry. Kiedy byliśmy w szpitalu, to korzystały ze sprzętu oklejonego serduszkami, na co zwracaliśmy im uwagę. Jesteśmy za orkiestrą, będziemy ją wspierać, dopóki będzie grać – opowiedział nam dumny tata.

Wszystkim dziękuje również szef sztabu, Tomasz Pilarski: - Drodzy słubiczanie, dziękuję za wszystko co zrobiliście. To był wyjątkowy dzień. Gramy do końca świata i o jeden dzień dłużej – podsumował.

A jak było podczas niedzielnego finału? Zapraszamy do naszej fotorelacji.

 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama
Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Jaka powinna być organizacja ruchu na skrzyżowaniu ul. Jagiełły i Konstytucji 3 Maja?
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama