Słubice: 26 marca 2019   |   Imieniny: Teodor, Emanuela, Larysa
reklama
reklama

Szkolnictwo Słubic w latach 1945-1950

Za początkową cezurę polskiego szkolnictwa powszechnego w Słubicach uznaje się datę 16 czerwca 1945 r. Wtedy to Zarząd Miejski pod kierunkiem Henryka Jastrzębskiego przyjął uchwałę w sprawie potrzeby zorganizowania polskiego szkolnictwa powszechnego także w Słubicach.

Pionierami polskiego szkolnictwa w Słubicach zostali przede wszystkim dwaj nauczyciele: Józef Mager i Józef Rozłuski…

W lipcu 1945 r. decyzją kuratorium oświaty w Poznaniu funkcję tymczasowego organizatora szkół w powiecie rypińskim objął wspomniany już Józef Rozłuski. Organizację te rozpoczęto od wykonaniu spisu dzieci i młodzieży znajdujących się na tym terenie. Dzięki temu można było w miarę dokładnie oszacować, dla ilu uczniów w nowych szkołach trzeba będzie przewidzieć miejsca i ile stworzyć etatów nauczycielskich. Dość ważnych wydarzeniem w skali regionu była konferencja nauczycieli powiatu rypińskiego 20 sierpnia 1945 r.

Inauguracja pierwszego w roku szkolnego w Słubicach miała miejsce 12 października 1945 r. Grupę 120 uczniów uczyło tylko troje nauczycieli: Stanisława Bojarowa, Eugenia Degórska oraz Józef Mager (jednocześnie burmistrz miasta od 1 września 1945 r. do 26 maja 1946 r., przed wojną mieszkał na terenie Wielkopolski a do Słubic trafił z robót przymusowych w III Rzeszy). Remont szkolnego budynku zakończono dopiero wraz z końcem 1945 r.

Od października 2010 r. na cmentarzu komunalnym w Słubicach znajduje się symboliczny kamień z tablicą ku czci pionierów słubickiego szkolnictwa. Inicjatorem wzniesienia tablicy nie bez powodu był Związek Nauczycielstwa Polskiego. ZNP odegrał bowiem znaczącą rolę w tworzeniu szkolnictwa powszechnego na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Szersze informacje na ten temat znajdują się m.in. w kronice ZNP w Słubicach prowadzonej przez Antoniego Rachwalskiego.

Zarząd Oddziału ZNP w Rypinie po raz pierwszy zebrał się 1 lutego 1946 r. Tematów do debaty było sporo, bo wszystkim doskwierały:
  • problemy zdrowotne uczniów (niedożywienie, anemia, awitaminoza, gruźlica),
  • trudne warunki lokalowe,
  • problemy ze skompletowaniem bądź opłaceniem kadry nauczycielskiej,
  • analfabetyzm wśród wielu dorosłych.
Brakowało wszystkiego, od elektryczności po zwykły papier. Jak zdradził mi frankfurcki historyk Eckard Reiß, w Słubicach kwitł wówczas handel wymienny. Za przesył prądu z Frankfurtu nad Odrą władze Słubic miały płacić tuż po wojnie m.in. żywym inwentarzem („Wy nam prąd, my Wam kilka świń”). Za zeszyty służyły zaś nierzadko arkusze papieru pozostawione tu przez Niemców, czasem jednostronnie już zapisane. Z dzisiejszej perspektywy warunki te rysują się naprawdę prymitywnie. Wszystkie niedogodności próbowano niwelować przy wsparciu Powiatowego Urzędu Likwidacyjnego zarządzającego poniemieckim mieniem oraz utworzonej w 1943 r. agencji ONZ ds. Pomocy i Odbudowy (UNRRA).

Liczba słubickich uczniów sukcesywnie wzrastała (1946 r. było ich 254, w 1947 r. - 397, a w 1948 już 450). Nowe osoby zasilały również grono pedagogiczne. Do trojga wymienionych już wcześniej nauczycieli dołączyli: Maria Barbórka, Helena Kopeć, Aleksy Łukaszewicz, Teresa Maisen, Anatol Pogorzelski, Aniela Romańczuk, Maria Świerzb, a także Elżbieta i Mieczysław Weberowie. Nauczycielem prowadzącym kurs pedagogiczny dla dorosłych analfabetów został Henryk Kuklewski z Nowogródzkiego. Przy okazji stworzono urząd inspektora szkolnego w Słubicach, którym został Marian Gapiński (1947-1951).

W I połowie 1946 r. w Słubicach powstała tzw. ochronka prowadzona przez przybyłe z Krakowa siostry „szarytki” (zakonnice ze Zgromadzenia Misji świętego Wincentego à Paulo). Dzięki finansowemu wsparciu „Caritasu” placówka opiekuńcza przy Placu Bohaterów 14 mogła roztaczać opiekę nad kilkadziesięciorgiem małych dzieci z całej okolicy. Powojenne władze nieufnie patrzyły na tę działalność, gdyż nie pasowała ona do socjalistycznej wizji świeckiego państwa.

Dobrze zorganizowanej oświaty nie można sobie wyobrazić bez należycie wyposażonego zaplecza czytelniczego. Pomysł utworzenia biblioteki miejskiej wyszedł m.in. naprzeciwko tej właśnie potrzebie. Projekt ten ziścił się w dniu 9 lipca 1948 r., a za siedzibę nowej biblioteki obrano budynek Zarządu Miejskiego w Słubicach.

Szkoły średniej w Słubicach nie było aż do roku 1961, mimo że czyniono starania o jej utworzenie. W 1946 r. Powiatowa Rada Narodowa wystąpiła do władz województwa poznańskiego o zgodę na powołanie Gimnazjum Państwowego. Decyzja była jednak odmowna. Najwyraźniej uznano, że Gimnazjum Państwowe w Rypinie Lubuskim (Rzepinie) w zupełności wystarczy.

Pewnym pocieszeniem było utworzenie w mieście 3-letniej Średniej Zawodowej Szkoły Mechanicznej, przygotowującą absolwentów szkoły podstawowej do pracy w zawodach mechanicznych. W 1949 r. na siedzibę szkoły zawodowej obrano budynek przy ul. 1 Maja (późniejsza Odzieżowo-Dziewiarska Spółdzielnia Pracy), zaś kierownikiem szkoły został Franciszek Weber.

To pokrótce tyle o historii słubickiej oświaty w pierwszych latach powojennych... Zainteresowanych historią szkół podstawowych w Golicach i Kunowicach zachęcam natomiast do odwiedzenia oficjalnej strony Zakładu Administracyjnego Oświaty w Słubicach (http://edukacja.slubice.pl/?a=temat&id=34, http://edukacja.slubice.pl/?a=temat&id=48).

Przy pisaniu artykułu wykorzystano źródła tj. m.in.:
  • Rutowska, M. (red.), Słubice 1945-1995, Słubice 1996;
  • relacje ustne Eckarda Reißa.
 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama

Informacje o autorze

Roland Semik - rocznik 1984, z wykształcenia prawnik z zakresu prawa polskiego i niemieckiego; z zamiłowania historyk, regionalista i dziennikarz obywatelski.
roland_semikKontakt: [email protected]

Najchętniej czytane

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama