Słubice: 18 sierpnia 2019   |   Imieniny: Helena, Ilona, Bogusław
Słubice24.pl Wiadomości Aktualności 1,5 tony darów pojechało do polskiej szkoły na Litwie. To jednak nie koniec pomocy (foto)
reklama
reklama

1,5 tony darów pojechało do polskiej szkoły na Litwie. To jednak nie koniec pomocy (foto)

Dzięki akcji „Litwo, Ojczyzno moja” do gimnazjum Żejmiana, polskiej szkoły w Podbrodziu trafiło aż 1,5 tony książek, oprócz tego przybory szkolne i sportowe. Wiktoria Samulska, uczennica szkoły w Cybince, pomysłodawczyni i koordynatorka akcji zapowiada, że będzie ona kontynuowana. Jej tata, Grzegorz Samulski podkreśla, że dzięki tej wizycie wiedzą, że pomoc płynąca z Polski jest bardzo istotna dla Polaków mieszkających na kresach.

Wiktoria Samulska

O tym, że młodzież z Cybinki zbiera książki i przybory szkolne dla rówieśników z Litwy, pisaliśmy (ZOBACZ) na początku roku, zachęcając naszych czytelników do włączenia się w akcję. Wiktoria Samulska pojechała do szkoły Żejmiana na Podbrodziu, ok. 50 km od Wilna jako laureatka konkursu „Sprzączki i guziki z orzełkiem ze rdzy”, a wróciła z konkretnym pomysłem pomocy rówieśnikom. I zrealizowała go z pomocą rodziny i Cybińskiego Stowarzyszenia Rozwoju PRO-EKO.

Na jej apel odpowiedziało wielu mieszkańców m.in. Słubic, Cybinki, Krosna Odrzańskiego, Zielonej Góry. Książki oddawały nie tylko osoby prywatne, do zbiórki przyłączały się szkoły, przedszkola i biblioteki: w Cybince, Białkowie i Maszewie.

Słubiczanie kilka kartonów książek dostarczyli do Fundacji na rzecz Collegium Polonicum i do Przedszkola Samorządowego Miś Uszatek. Odebrał je Grzegorz Samulski, tata Wiktorii, który zadeklarował, że zadba o to, żeby wszystkie trafiły na Litwę.

Książki
 
1100 km w jedną stronę

Do Podbrodzia wybrali się 13 kwietnia całą rodziną (wycieczka trwała 4 dni). Okazało się, że książek i innych materiałów zebrało się tak dużo, że konieczne było wynajęcie busa z przyczepką. Było to aż 50 kartonów, łącznie 1,5 tony. Tego, że będzie aż tyle darów, nie wiedzieli ani pomysłodawcy akcji, ani… obdarowani. Trafiły nie tylko do samej szkoły. Część została przekazana miejscowemu oddziałowi Związku Polaków na Litwie, na parafie, a także do prywatnych polskich domów.

- Na miejscu zostaliśmy bardzo miło przyjęci. Mieliśmy okazję porozmawiać z nauczycielami i uczniami, poznać ich problemy, ale również radość jaką sprawia im nauka oraz praca w tej wyjątkowej szkole – relacjonuje G. Samulski.

Trafili do szkoły akurat w dzień egzaminów. Wiktoria opowiada, że uczniowie pomogli im zanieść książki, a jedna z nauczycielek oprowadziła po placówce. Z zainteresowaniem oglądała klasy, zwłaszcza jako uzdolniona artystka, przyglądała się pracom, które rówieśnicy wykonują na lekcjach plastyki. – Dowiedziałam się, że uczniowie mogą zdawać maturę z plastyki, zamiast matematyki, jeśli pewniej się w niej czują i wiążą z tym swoją przyszłość. Oglądaliśmy wiele ich projektów, które najpierw przygotowywali, później opisali i bronili przed komisją – opowiada Wiktoria.

Litwa szkoła

Dodaje, że uczniowie mają w szkole dużo zajęć manualnych - uczą się szyć, gotować. Mają pracownie techniczne wyposażone w wiertarki, imadła. Dlatego wiele prac w szkole wykonują samodzielnie, np. własnoręcznie wykonali obudowy rur od ogrzewania.

W szkole uczą się dzieci i młodzież od zerówki do 12 klasy. W 9. klasie zaczynają naukę przedmiotów maturalnych po litewsku, ponieważ maturę, taką samą jak wszyscy, muszą zdawać właśnie w tym języku. Do tego czasu uczą się po polsku.

Pomoc z Polski bardzo potrzebna

Szkoła Żejmiana jest placówką polsko-rosyjską, mniej więcej połowa dzieci to Polacy, a drugą połowę stanowią Rosjanie. G. Samulski mówi, że był bardzo zdzwiony, kiedy dowiedział się, że Rosjanie nie pomagają swoim rodakom. Za to Polacy – tak. Np. dzięki pomocy z Polski zostały wymienione wszystkie okna w budynku. Sam budynek jest stary, pochodzi z lat 60. i nigdy nie przeszedł porządnego remontu.

Szkoła Żejmiana

Dlaczego? Polaków w tym rejonie jest mniejszość, dlatego nie mają takiej siły przebicia. Kosztorys remontu szkoły opiewa na 1 mln 200 tys. euro. Z tego szkole udało się pozyskać od władz zaledwie 120 tys. euro. Sprawa jest pilna, bo np. podczas apelu potrafi odmówić posłuszeństwa instalacja elektryczna.

Dlatego akcja to początek, a nie koniec pomocy rodakom. Eugenia Niedźwiedzka, prezes PRO-EKO zapowiada, że pomoc będzie kontynuowana po wakacjach. – Znamy ich potrzeby, wiemy czego im brakuje i chcemy dalej im pomagać – podkreśla. Nadal zbierane będą książki, a także pomoce naukowe i sprzęt sportowy. Stowarzyszenie chciałoby kupić mapy, globusy, artykuły plastyczne. A także zaprosić do siebie młodzież z Podbrodzia…

Zaprosić ich do Cybinki

Gimnazjum Żejmiana współpracuje z polskimi szkołami, uczniowie chętnie biorą udział w wymianach i wspólnych projektach. I również chętnie odwiedziliby Cybinkę, jednak to plan na przyszłość. – Mogliby nocować w naszych domach, ale największym kosztem jest transport. Dlatego postaramy się pozyskać środki na ich wizytę – obiecuje E. Niedźwiedzka.

G. Samulski przyznaje, że na kresach bardzo dużo się dzieje – sam nie wiedział ile, dopóki tam nie pojechał. – Mają festiwale polskiej piosenki, kultury, pielęgnują tradycje chyba nawet bardziej niż my tu na zachodzie – mówi G. Samulski. Dlatego deklaruje, że chętnie w przyszłym roku również wyruszy w liczącą 1100 km trasę i ponownie odwiedzi szkołę. Bo, jak podkreśla, to wsparcie jest dla nich bardzo ważne.

Wrócimy do tematu, kiedy rozpocznie się druga edycja akcji pomocy polskim uczniom.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć, udostępnionej przez G. Samulskiego – dziękujemy!

 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama

Ostatnie komentarze

Sonda internetowa

Czy to dobry pomysł, aby Słubice i Frankfurt ubiegały się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury?
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama