Słubice: 13 grudnia 2017   |   Imieniny: Łucja, Otylia, Eugeniusz
reklama
reklama

300 złotych starosty. Prokuratura umarza sprawę

Czy starosta Marcin Jabłoński działał na szkodę powiatu słubickiego? Sprawdzała to Prokuratura Rejonowa w Międzyrzeczu. Chodziło o prywatny przelew na kwotę... 300 złotych dokonany z konta starostwa. Po trwającym kilka miesięcy postępowaniu sprawę umorzono.

starostowie slubice3
Prokuratura uznała, że M. Jabłoński nie działał na szkodę powiatu

Wszystko zaczęło się jeszcze w marcu od zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, które złożył Sebastian Popiołek, prezes Sądu Rejonowego w Słubicach. Marcin Jabłoński miał dokonać opłaty kosztów sądowych w sprawie prywatno-skargowej z pieniędzy publicznych, a konkretnie ze środków powiatu słubickiego.

- Przewodniczący wydziału karnego poinformował mnie o tym, że wpłynął prywatny akt oskarżenia, ale ma wątpliwości, ponieważ z dowodu wpłaty wynikało, że opłata nie została uiszczona z prywatnego rachunku oskarżyciela, tylko Starostwa Powiatowego w Słubicach. W takiej sytuacji byłem zobligowny zawiadomić prokuraturę, że jest podejrzenia, że mogą być tutaj jakieś nieprawidłowości - wyjaśnia S. Popiołek.

10 marca zawiadomienie trafiło do słubickiej prokuratury, ale ta wyłączyła się ze sprawy, aby nie być posądzona o stronniczość. Rozpatrzeniem zawiadomienia zajęła się Prokuratura Rejonowa w Międzyrzeczu. Badano czy nastąpiła szkoda na rzecz powiatu słubickiego. Pod nadzorem tamtejszych śledczych postępowanie prowadziła Komenda Powiatowa Policji w Słubicach. Marcin Jabłoński został przesłuchany w charakterze świadka i złożył wyjaśnienie. Zeznał, że doszło do zwykłej pomyłki.

Prokuratura przyjęła jego wyjaśniania i znamion przestępstwa się nie dopatrzyła. Śledczy potwierdzili również, że pieniądze zostały zwrócone, jeszcze zanim wszczęto postępowanie. 26 lipca sprawę umorzono. W uzasadnieniu wskazano, że doszło do pomyłki.

- Nie mamy podstaw, aby przypuszczać inaczej. Nie mamy także dowodów, że były to celowe działania i przyjęliśmy, że faktycznie mogła być to pomyłka. Tym bardziej, że starosta składał kilka innych pozwów w tym samym czasie i zostały one prawidłowo opłacone - wyjaśnia Renata Szynczewska, zastępca prokuratura rejonowego w Międzyrzeczu.

Sprawa przez kilka miesięcy budziła spore emocje w mediach społecznościowych. Politycy opozycji, m.in. radny powiatowy Robert Tomczak, krytycznie komentowali feralny przelew. A co sam zainteresowany ma do powiedzenia w tej sprawie?

- Nie mam żadnej wiedzy o postępowaniu w tej sprawie, nie byłem na żadnym etapie o niej informowany, poza skandalicznymi informacjami podawanymi w mediach społecznościowych przez radnych opozycji, którzy mieli szczegółową wiedzę o szczegółach, nie wiadomo skąd i w jaki sposób ją powzięli. Jeśli sprawę prowadziła prokuratura i ją umorzyła, to jest to dla mnie oczywiste. W mojej opinii była to jakaś bezpardonowa prowokacja skierowana przeciwko mnie, która dokonała się całkowicie bez mojego udziału i mojej jakiejkolwiek winy - napisał w emailu do naszej redakcji.
 

Chcesz dodać komentarz do artykułu? Zaloguj się lub zarejestruj swoje konto na portalu.

Reklama
Reklama